Wiele osób ma problem z przygotowaniem dobrej prezentacji handlowej. Dlaczego? Bo za dużo kombinują. Tracą czas na wymyślanie ozdobników, fantazyjnych otwarć, niesamowitych porównań. Zapominają, że chodzi o sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż. Nie o przekazanie informacji o produkcie, bo od tego jest ulotka lub strona www. Nie o rozbawienie publiczności, bo od tego są zawodowi komicy i kabareciarze. Sprzedaż, sprzedaż, sprzedaż.










Jedną z sekwencyjnych technik perswazyjnych jest technika "niskiej piłki" (low ball technique). Wyobraź sobie sytuację, bliższą raczej męskiemu sercu, w której jesteś zainteresowany zakupem zestawu kina domowego. Przeglądnąłeś zasoby Internetu, dokonałeś porównań funkcjonalnych kilku zestawów i wybrałeś jeden, który odpowiada Twoim wymaganiom.
Każdego dnia nasze skrzynki pocztowe bombardowane są mnóstwem ulotek reklamowych. Na ulicy zaczepiają nas ankieterzy, pytając, co byśmy kupili, a czego nie. W hipermarketach jesteśmy wabieni bezpłatnymi próbkami i podczas konsumpcji wina czy kawy wypełniamy ankiety. Przez telefon pytają nas o ulubiony sposób spędzania urlopu itp. W ten sposób stajemy się, często mimo woli, uczestnikami badań marketingowych. Firmy nieustannie sprawdzają, co może zainteresować ich potencjalnego klienta, jak spełnić jego życzenia.
Outsourcing sił sprzedaży, czyli wsparcie własnej sprzedaży poprzez zewnętrzne zarządzanie.
Miałem przyjemność poznać człowieka, który wyemigrował w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku do Stanów Zjednoczonych i pracując w branży hotelarskiej pobił prawdziwy rekord, jeśli chodzi o sprzedaż pokoi hotelowych na Florydzie w systemie time share.


